fbpx

Anna Zając

LightInside - właścicielka

Jestem filmowcem i pisarką w jednym. Mam dobrą intuicję, dzięki której kadrem filmowym i dobrze opowiedzianą historią, mogę wydobyć z każdego to, co najpiękniejsze. Od 2012 roku zbieram doświadczenie i zgłębiam wiedzę o filmowaniu, pisarstwie i tajnikach social media.

Zaczęłam od posprzątania własnej szuflady ze wspomnieniami. Macierzyństwo wydawało mi się ciągiem szarych dni i litrów wylanych łez. Kiedy, zainspirowana krótkim rodzinnym filmem znajomych, chwyciłam za kamerę, zobaczyłam, że mogę pokazywać cudowne momenty, pełne dobrych emocji, choćby to było tylko kilka minut. I to na nich się skupiłam. To mnie uzdrowiło wedle fragmentu z Kursu Cudów: Cała Twoja przeszłość z wyjątkiem jej piękna, minęła.

Napisałam książkę Atlantyda pod Krakowem, a później poradnik Trafiony prezent i zaczęłam prowadzić portal filmowo – prezentowy: prezentello.pl. By go wypromować, pogłębiałam wiedzę z działania social media oraz storytelling’u. Równocześnie spotkałam wiele wspaniałych ludzi, którzy tworzą piękne rzeczy i uczestniczyłam jako filmowiec w wielu wspaniałych eventach.

Gdy włączam REC, mam poczucie, że mogę w niemal magiczny sposób wydobyć z rzeczywistości najpiękniejsze detale i klimat oddający charakter tego co się dzieje. Rozbudzić zmysły i włączyć ludzkie emocje.

To trochę jak zatłoczona ulica: ludzie biegną chodnikami w pośpiechu za codziennością, głowy mają pełne spraw z przeszłości lub przyszłości, a ja widzę to, co tu i teraz. Pokazuję innym, że nad nimi jest niebo, które jest jak żywy obraz, że na elewacjach są detale architektoniczne – misterna praca czyichś rąk, że w oknach są starsi ludzie, którzy już nie mają siły wychodzić, ale mają swoje ciekawe historie do opowiedzenia i uśmiech na wymianę, że na przystanku stoi ktoś, kto ogrzewa swoje ręce na kubku z parującą kawą na wynos, że tam idzie z mamą za rękę dziecko, które próbuje nie stanąć na linie popękanych płyt chodnikowych. Widzisz i czujesz to wszystko w swojej wyobraźni? To właśnie pokazuję innym w swoich filmach.

Z zawodu jestem architektem. Nie, to nie jest fajny i elitarny zawód – uwierz mi. Praca sama w sobie super, ale cała reszta jest tylko dla tych z grubą skórą i z mocnymi łokciami. Ten zawód jest tak wielopoziomowy i stresujący, że nie ma tam miejsca na krztynę empatii. Przyjaciele już na studiach mówili mi, że mam za duże serce do tego zawodu, że jestem za miękka. Nie mylili się. Szefowie też powiedzieli mi na koniec: „jeszcze nam za to podziękujesz”. Kreśliłam wielkie budynki i szpitale. Może chociaż kogoś w nich wyleczą porządnie. Zwątpiłam w ludzi, uciekłam w macierzyństwo, choć ono też raz mi uciekło… złapałam się pisania i kamery. Wydostałam się z czarnej matni.

Prywatnie jestem żoną super gościa, który jest moim głosem rozsądku. Straciłam na niego wiele życzeń przy zdmuchiwaniu świeczek na urodzinowych tortach oraz wiele spadających gwiazd. Warto było 🙂 Od ośmiu lat jestem też mamą dwóch fantastycznych Smerfetek, które uczą mnie jeszcze większej wrażliwości i pogody ducha na to co nas otacza.

Wybaczcie, ale nie wymienię tu swoich certyfikatów, dyplomów i dat, w których je zdobyłam. Ja nie oceniam ludzi po papierkach tylko po relacjach z nimi i po tym jacy są oraz jak z każdego dnia próbują zrobić arcydzieło.

A tak napisano o mnie w Mieście Kobiet:

http://www.miastokobiet.pl/kobiety-krakowa-anna-zajac/